7 zasad ukraińsko-polskiego pojednania historycznego

Oś Kyjiw–Warszawa stała się dziś de facto centrum grawitacyjnym bezpieczeństwa europejskiego. Nigdy wcześniej w nowożytnej historii te dwa państwa nie miały tak korzystnego okna możliwości na stworzenie jednolitego, niezachwianego jądra obronnego kontynentu, zdolnego dyktować własne warunki odstraszania agresora.

Jednak ten kolosalny potencjał strategiczny jest obecnie sparaliżowany przez polityczną krótkowzroczność. Zamiast wspólnie kapitalizować swoją połączoną wagę militarną i logistyczną na arenie międzynarodowej, obie stolice pozwoliły, by upiory XX wieku przejęły agendę XXI wieku. Racjonalny dialog jest gwałtownie zastępowany przez toksyczny populizm, w którym skomplikowana historia stała się najprostszym narzędziem zaspokajania wewnętrznych apetytów wyborczych, spychając realne wyzwania dla przetrwania na dalszy plan.

Geograficzna i bezpiecznościowa rzeczywistość nie pozostawia jednak przestrzeni na polityczne manipulacje: odporność Polski zależy bezpośrednio od zdolności bojowej Sił Zbrojnych Ukrainy, podczas gdy ukraińska obrona jest niemożliwa bez polskiego zaplecza logistycznego i infrastrukturalnego. Aby zapobiec zniszczeniu strategicznego partnerstwa, Kyjiw i Warszawa mają obowiązek wyprowadzić dyskurs pamięci narodowej poza bieżące interesy wyborcze.

Instytut Badań nad Bezpieczeństwem Europejskim proponuje 7 fundamentalnych zasad.

1. Dekonstrukcja uproszczonych schematów: rozpatrywanie tragedii w pełnym kontekście historycznym 

Obiektywna analiza wydarzeń na Wołyniu i w Hałyczynie w latach 30. i 40. XX wieku jest niemożliwa poza szerszym tłem historycznym. Tragedia rozgrywała się w warunkach braku państwowości, ostrej konfrontacji narodowościowej, asymetrycznych relacji, dyskryminacyjnych praktyk Drugiej Rzeczypospolitej wobec ludności ukraińskiej, a także pod destrukcyjnym wpływem dwóch totalitarnych reżimów okupacyjnych — nazistowskiego i sowieckiego. Wyrwanie wydarzeń z 1943 roku z tego nieprzerwanego łańcucha przyczyn i skutków oznacza świadome zniekształcenie rzeczywistości historycznej.

Zastosowanie takiego wielowymiarowego podejścia w żadnym wypadku nie ma na celu usprawiedliwiania aktów przemocy czy zdejmowania odpowiedzialności moralnej za zbrodnie popełnione na ludności cywilnej. Jego główną funkcją jest odrzucenie prymitywnego modelu binarnego, w którym istnieją tylko „absolutne ofiary” i „absolutni kaci”. Tylko dogłębne zrozumienie, dlaczego masowa przemoc stała się możliwa właśnie w tych konkretnych warunkach społeczno-politycznych, pozwoli społeczeństwom obu państw wyciągnąć z tej lekcji wnioski, a nie tylko wymieniać się oskarżeniami.

2. Suwerenność faktów: depolityzacja prac poszukiwawczych i badawczych 

Badania archiwalne, prace ekshumacyjne oraz ustalenie dokładnej liczby i nazwisk ofiar muszą odbywać się w sposób ciągły, przejrzysty i opierać się wyłącznie na uzgodnionej metodologii naukowej. Proces oddawania hołdu pamięci ofiar musi zostać uwolniony od politycznych kwot i biurokratycznych przeszkód, stając się rutynową pracą profesjonalnych instytucji po obu stronach granicy. Prawda historyczna musi pozostać wynikiem żmudnej pracy archeologów i historyków.

Z drugiej strony absolutnie niedopuszczalna jest praktyka, w której politycy z góry formułują społeczne zapotrzebowanie na „potrzebne” statystyki czy wnioski historyczne, żądając od naukowców ich potwierdzenia. Ustalanie prawdy nie może być instrumentem szantażu dyplomatycznego ani argumentem w kampaniach wyborczych. Kiedy badania historyczne są podporządkowywane koniunkturze politycznej, tracą one swoją wartość naukową i stają się generatorem nowych konfliktów.

3. Bezwarunkowy szacunek dla ofiar i odrzucenie konkurencji martyrologii

Prawdziwe pojednanie wymaga od obu państw otwartego uznania zbrodni popełnionych przez ich przedstawicieli na ludności cywilnej. Zarówno Ukraina, jak i Polska muszą potępić akty terroru wobec cywilów i zagwarantować każdej ofierze prawo do nazwiska, godnego pochówku i pamięci narodowej. Jest to podstawowa zasada humanitarna, która nie podlega dyplomatycznym negocjacjom.

Jednocześnie takie obustronne uznanie nie oznacza sztucznego zrównywania skali, form czy motywów przemocy — parametry te muszą zostać ustalone i utrwalone wyłącznie przez historię opartą na dowodach. Wzajemny szacunek opiera się nie na symetrii politycznych wyroków, ale na uznaniu absolutnej wartości ludzkiego życia. Próby licytowania się liczbą ofiar czy urządzanie „konkurencji tragedii” jedynie dewaluują pamięć o ofiarach i uniemożliwiają szczery dialog społeczny.

4. Oddzielenie zbrodni wojennych od prawa do narodowego panteonu 

Formacje takie jak Ukraińska Powstańcza Armia czy polska Armia Krajowa były kluczowymi instrumentami walki o odbudowę państwowości w obliczu egzystencjalnego zagrożenia zniszczenia obu narodów. Działały one w ekstremalnych warunkach zderzenia dwóch totalitaryzmów, a społeczne postrzeganie tych struktur po obu stronach granicy zawsze pozostanie odmienne. Uznanie faktu, że poszczególne oddziały, dowódcy lub szeregowi członkowie tych ruchów mogli popełniać zbrodnie wojenne na cywilach, nie powinno prowadzić do całkowitej demonizacji całych struktur wyzwoleńczych.

Strategiczne partnerstwo wyklucza możliwość dyktatu w sferze tożsamości narodowej. Polska nie ma prawa dyktować Ukrainie, jak ma kształtować swój panteon bohaterów, tak samo jak Ukraina nie może narzucać Polsce własnych ocen jej bojowników o niepodległość. Dojrzałe międzypaństwowe partnerstwo jest możliwe tylko między równymi podmiotami, które szanują swoje suwerenne prawo do własnej pamięci historycznej, rezygnując z paternalistycznej koncepcji „starszego” i „młodszego” brata.

5. Odporność instytucjonalna i twarde przeciwdziałanie rosyjskim operacjom psychologicznym (IPSO) 

Traumy historyczne stały się najskuteczniejszą i najtańszą bronią w arsenale rosyjskich służb specjalnych. Jak potwierdzają dane kontrwywiadu, Rosja od dziesięcioleci systematycznie przygotowywała grunt pod rozłam między Ukraińcami a Polakami, badając nastroje i tworząc sieci wpływów. Po 2022 roku platformy te (w szczególności na TikTok, X, Telegram) zostały aktywowane z pełną mocą, nieustannie atakując najbardziej bolesne tematy: tragedię na Wołyniu, historię UPA, status ukraińskich uchodźców i konkurencję gospodarczą. Algorytm takich operacji w większości nie opiera się na jawnych kłamstwach: rosyjscy technolodzy biorą realny fakt historyczny lub społeczny, wyrywają go z kontekstu, uzupełniają o hiperbolizowane, emocjonalne oceny i masowo powielają przez sieci botów.

Aby złamać ten scenariusz, rządom nie wystarczy tylko wymieniać się protokolarnymi oświadczeniami. Niezależnie od tego, jak konstruktywnie liderzy państw komunikują się w zamkniętych gabinetach, szerokie masy codziennie wchłaniają truciznę z zasobów medialnych moderowanych przez Kreml. Dlatego Kyjiw i Warszawa muszą wprowadzić rygorystyczny prawny i informacyjny „filtr” wobec radykalizmu w stosunkach dwustronnych. Należy na szczeblu państwowym uznać, że marginalne grupy i „prowokatorzy w kominiarkach”, którzy pasożytują na historycznych spekulacjach i podsycają wrogość, są świadomymi lub nieświadomymi agentami Moskwy. Ostatecznym celem ich działalności nie jest przywrócenie sprawiedliwości historycznej, lecz zniszczenie jedności euroatlantyckiej i zmiana krajobrazu politycznego Europy w interesie Kremla. Demokracja i wolność słowa nie mogą stawać się narzędziami samozniszczenia w obliczu rosyjskich operacji informacyjno-psychologicznych.

6. Odrzucenie destrukcyjnej koncepcji winy zbiorowej 

We współczesnym prawie międzynarodowym i cywilizowanym świecie odpowiedzialność karna czy moralna ma zawsze wymiar wyłącznie spersonalizowany. Dotyczy ona konkretnych wykonawców, organizatorów przemocy oraz tych instytucji, które wydawały zbrodnicze rozkazy. Wszelkie próby przerzucenia ciężaru historycznej winy na współczesne pokolenia Ukraińców i Polaków są prawnym i moralnym absurdem.

Pamięć narodowa budowana na destrukcyjnym domniemaniu dziedzicznej odpowiedzialności całych narodów prowadzi jedynie do nieskończonej reprodukcji wrogości. Przeszłości nie można zmienić, ale sposób, w jaki ją pojmujemy, bezpośrednio kształtuje naszą przyszłość. Głównym zadaniem profesjonalnej historii nie jest wydawanie ostatecznych moralnych wyroków na sąsiednie narody, ale jak najdokładniejsze ustalenie faktów i zrozumienie mechaniki katastrof, by zagwarantować, że się nie powtórzą.

7. Świadomość wieloczynnikowych przyczyn konfliktu

Spirala masowego rozlewu krwi w latach 30. i 40. XX wieku nie powstała w próżni i nie była wynikiem nagłej nienawiści. Była logiczną konsekwencją katastrofalnego zbiegu wielu czynników. Wśród nich: państwowa polityka asymilacyjna i pacyfikacje okresu międzywojennego, radykalizacja ruchów nacjonalistycznych w odpowiedzi na represje, cyniczna polityka nazistowskich Niemiec i ZSRR, które metodycznie i świadomie podżegały Ukraińców i Polaków przeciwko sobie. Detonatorem był również całkowity upadek legalnych instytucji państwowych oraz ogólna atmosfera wzajemnego strachu w warunkach wojny światowej.

Żaden z tych czynników z osobna nie daje pełnego obrazu i nie wyjaśnia skali tragedii. Dopiero ich suma ujawnia mechanikę powstania konfliktu. Ważne jest zrozumienie zasadniczej różnicy: ta wieloczynnikowa analiza jest niezbędna do obiektywnego „wyjaśnienia” procesów historycznych, a nie do „usprawiedliwiania” organizatorów czy sprawców zbrodni. Bez głębokiego zrozumienia tych mechanizmów społeczeństwa ryzykują ponowne stoczenie się w populistyczne uproszczenia.

Podsumowanie: między historycznym prawem a strategicznym imperatywem 

Ukraińcy i Polacy to dumne europejskie narody o silnym instynkcie państwowotwórczym, które w naturalny i zacięty sposób chronią własną wizję przeszłości. Stulecia bliskiego współistnienia, sporów terytorialnych, konfliktów zbrojnych i wspólnych zwycięstw gwarantują, że narracje historyczne Kyjiwa i Warszawy nigdy nie zleją się w jedną kompromisową wersję. I jest to absolutnie normalne: odmienność poglądów historycznych nie jest powodem, by żądać od sąsiada wyrzeczenia się jego narodowej tożsamości czy politycznej godności.

W obliczu długoterminowego rosyjskiego zagrożenia oba państwa mają obowiązek natychmiast pozbyć się iluzji strategicznej samowystarczalności. Postrzeganie państwa sąsiedniego wyłącznie przez pryzmat potrzeb tranzytowych, podobnie jak próby uzależniania wsparcia w czasie egzystencjalnej wojny od ustępstw w sferze pamięci narodowej, są destrukcyjne i nieuchronnie osłabiają oba narody.

Przestrzeń bezpieczeństwa od Dnipra po Wisłę jest niepodzielna: porażka ukraińskiego oporu automatycznie zamienia wschodnie województwa Polski w linię frontu, a utrata polskiego zaplecza infrastrukturalnego krytycznie zawęża szanse Kyjiwa na zwycięstwo. Prawdziwa mądrość państwowa przywódców jest dziś mierzona nie ich zdolnością do narzucenia sąsiadowi własnej wizji przeszłości, lecz zdolnością do zbudowania takiej przyszłości, w której oba narody zachowają swoją suwerenność.

Potrzeba silnego sojuszu bałtycko-czarnomorskiego pozostaje niezwykle istotna, ale nie może już on opierać się na paternalizmie czy romantycznych mitach z przeszłości. Musi to być chłodny, wyważony i maksymalnie pragmatyczny sojusz państw. Historia Europy Wschodniej nie wybacza błędów i zawsze okrutnie karze tych, którzy przedkładają historyczne emocje nad narodową strategię przetrwania. Dziś zarówno Kyjiw, jak i Warszawa zbliżyły się do tej granicy zbyt blisko, by pozwolić rosyjskim służbom specjalnym zrobić za nich ostatni, fatalny krok.

Back